rozterki ma teraz bardzo duża ilość ludzi. Z drugiej strony, zastanawiam się, jak mocno skrzywione jest moje życie, że w pierwszej kolejności myślę o tym, że stracę zajęcie, a nie myślę o tym, że w obecnej sytuacji mogę stracić nawet najbliższych. Wydaje mi się, że to wypieram. Nie dopuszczam nawet do swojej świadomości, że w związku z zaistniałą sytuacją mogłaby się zdarzyć krzywda komuś z mojej rodziny lub któremuś z przyjaciół. Jestem wdzięczna losowi, za to, że mam moją małą rodzinę, że możemy ten irracjonalny czas spędzać razem. Kursujemy między salonem, a sypialnią. Pokojem Młodego, a kuchnią. Jakiś czas temu któryś z sąsiadów pozbył się rowerku spiningowego, więc na czas tej przymuszonej niedoli zatargaliśmy go do domu i teraz możemy sobie też trenować na balkonie. Rzeczy, które nam nie idą zupełnie to nauczanie w domu, bo mimo izolacji obydwoje pracujemy. Marcin do piątku odwiedzał biuro, ja już od jakiegoś czasu pracuję z domu. Trudno pogodzić to z zadaniami, które wyznaczyła szkoła, chociaż jak widzę ile napocić muszą się rodzice w Polsce, to u nas jest kompletny luz. Nie wiemy ile czasu jeszcze to wszystko potrwa. Marzyłam o spędzeniu świąt w domu rodziców, a teraz może się okazać, że nie zobaczę ich do wakacji. To wszystko banalne sprawy, o których piszę, ale nasze życie koniec końców z takich banałów się składa. Na pewno banalnym nie jest, że pierwszy raz musi dziać się nic, żeby stało się coś. Dbajcie o siebie i zostańcie w domu!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koronawirus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koronawirus. Pokaż wszystkie posty
sobota, 21 marca 2020
64 (musi dziać się nic, żeby stało się coś)
Co się musi stać, żebym pojawiła się tutaj i zostawiła jakiś ślad swojego istnienia? Otórz świat musi opanować pandemia, a ludzie żeby trochę zatrzymać jej rozprzestrzenianie się muszą zamknąć się w domach. Jak się czuję w obecnej sytuacji? W obliczu kompletnej niepewności jutra? Czuję się fatalnie. Myślę o tym jaką skomplikowaną i długą drogę musiałam przejść w krótkim czasie, by postawić swoje życie zawodowe na odpowiednim torze i ile pary było trzeba z mojej strony, żeby ruszać do przodu. A teraz moja w miarę stabilna sytuacja zatrzęsła się w posadach i pierwszy raz nie mam pojęcia jak się skończy. Wiem, że nie jestem osamotniona, bo podobne
Subskrybuj:
Posty (Atom)